maja 08, 2018

Kolorówka, do której nie powrócę | Inglot, Dior, Anastasia Beverly Hills i inne.

uroda, inglot, Matowa pomadka w płynie, Anastasia Beverly Hills, Dior Addict Gradient Lipstick, essence, make me brow, catrice, camouflage,

Myślę, że każda z nas ma w swojej kosmetyczce takie produkty, których zakupu nie żałuje, jednocześnie ponownie do nich nie wróci. Dziś postanowiłam zebrać kilka takowych i podzielić się z Wami moją opinią.


W moim makijażu są takie smaczki, do których wracam od lat i będę wracać. Są też tzw. przechodnie i to właśnie nimi się dzisiaj zajmiemy. Staram się być stosunkowo oszczędna, nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto. Nie mam też sterty kosmetyków. Jeśli coś kupuję i nie okazuje się ulubieńcem, czy produktem, do którego będę wracać, to i tak chcę go zużyć.



uroda, inglot, Matowa pomadka w płynie, Anastasia Beverly Hills, Dior Addict Gradient Lipstick, essence, make me brow, catrice, camouflage, uroda, inglot, Matowa pomadka w płynie, Anastasia Beverly Hills, Dior Addict Gradient Lipstick, essence, make me brow, catrice, camouflage,

  • Kamuflaż Catrice. (Pomijam fakt, że nie trafiłam z kolorem- jest dla mnie zbyt jasny.) Nie podoba mi się jego konsystencja. Jest zbita, ciężka i bardzo obciąża- nie nadaje się w okolicę oczu. O ile 'na świeżo' faktycznie ładnie kamufluje nawet mocne przebarwienia, to po kilku godzinach wręcz je podkreśla ( i wysusza.) Moim zdaniem nie wygląda dobrze, chociaż krycia mu odmówić nie mogę.

  • Inglot, podkład do twarzy AMC. Producent gwarantuje wyrównanie niedoskonałości skóry, delikatne rozświetlenie, krycie i nawilżenie. Wszystko brzmi bardzo obiecująco i po części tak jest. Koloryt cery jest faktycznie ujednolicony. Podkład nie wygląda płasko i ciężko. O co więc chodzi? Nie potrafię go wyczuć. Czasami wygląda pięknie przez cały dzień, a innym razem potrafi się świecić już po kilku godzinach. (nie jest to kwestia różnych kosmetyków- codziennie używam tych samych.) Zdarza mu się podkreślać suche skórki i wyglądać nieestetycznie na niedoskonałościach.

     
  • Essence, Make Me Brow to żel do brwi, który miał mi zastąpić ukochany Waterproof Brow Set z Maca, ale tak się nie stało. Zacznę od plusów- podoba mi się jego ciemny, naturalny kolor. Wygląda dobrze na brwiach i naprawdę fajnie je wypełnia. Kolejnym plusem jest niewątpliwie jego cena i dostępność. Jeśli chodzi o szczoteczkę, to z jednej strony jest mała, precyzyjna i łatwo wyrysować nią kształt brwi, ale jest też koszmarnie twarda i drapie. Niewątpliwym minusem jest trwałość żelu. Słabo utrwala włoski i potrafi się rozmazywać w ciągu dnia.

Z pewnością już wiecie, że mam słabość do produktów do ust i przyznaję, mam ich trochę za dużo. Jednak staram się używać wszystkich regularnie. W przeciwnym wypadku, pozbywam się tych, które mi zalegają.

uroda, inglot, Matowa pomadka w płynie, Anastasia Beverly Hills, Dior Addict Gradient Lipstick, essence, make me brow, catrice, camouflage, uroda, inglot, Matowa pomadka w płynie, Anastasia Beverly Hills, Dior Addict Gradient Lipstick, essence, make me brow, catrice, camouflage,

  • Golden Rose Sheer Shine ma delikatne, balsamowate wykończenie. Wygląda ładnie, naturalnie, usta wydają się być pełne i nawilżone. Okazała się jednak mało wydajna. Początkowo wydawało mi się, że nawilża usta i używałam jej w dni, kiedy chciałam odpocząć od matowych pomadek, jednak stosowana regularnie zaczęła je trochę wysuszać.

  • Dior Addict Gradient Lipstick- pisałam o niej >tutaj< i generalnie zdanie o niej podtrzymuję. W żadnym wypadku nie jest warta swojej ceny, chociaż używa mi się jej przyjemnie. Nawilża usta, nadaje im delikatnego koloru i... tyle. Potrafi się nieestetycznie odciąć tworząc białe linie w kącikach, czego nie znoszę. Podobny efekt osiągniecie przy pomocy pomadki np. Nivea.

  • Anastasia Beverly Hills odcień Crush. Ten kosmetyk to moje małe rozczarowanie. Chociaż produkt sam w sobie nie jest zły- ma faktycznie bardzo matowe wykończenie i niepowtarzalny odcień, to ja jednak po tych wszystkich zachwytach, spodziewałam się czegoś więcej. Jej trwałość nie powala, przesusza usta i podkreśla każde naturalne załamanie ust. >Tutaj< możecie poczytać o niej więcej. Ciesze się, że mogłam jej spróbować, jednak cena skutecznie powstrzymuje mnie od kolejnych wybryków zakupowych tego typu ;)

A teraz krótka piłka! Jakie kosmetyki macie w kategorii 'do zużycia'? Mówimy oczywiście o kolorówce :) Dajcie też znać czy często zdarzają Wam się takie średniaki i czy znacie któryś z pokazanych przeze mnie produktów :)
Copyright © 2016 O wszystkim co mnie otacza , Blogger