stycznia 19, 2018

Ulubieńcy kosmetyczni ostatnich tygodni



uroda, ulubieńcy kosmetyczni, benefit, hoola, mac, soft&gentle, melba róż, pantene, 3 minute miracle, czarne mydło, nacomi, tresseme


Jak doskonale wiecie, nieczęsto pojawiają się u mnie notki z ulubieńcami. Powody są dwa- rzadko na takowych trafiam, a powód drugi jest jeszcze prostszy- jak już mi się coś sprawdza, to używam tego ciągle. Koło się zamyka i w ten sposób ciężko odkrywać mi nowe kosmetyki :)



W ostatnich tygodniach używałam kilku (które są dla mnie stosunkowo nowe) z czystą przyjemnością. Nie wiem czy pojawiały się już na blogu, dlatego dzisiaj mają swoje 5minut. Mam nadzieję, że jeśli zastanawiacie się nad zakupem, któregoś z  nich, pomogę rozwiać wątpliwości.


uroda, ulubieńcy kosmetyczni, benefit, hoola, mac, soft&gentle, melba róż, pantene, 3 minute miracle, czarne mydło, nacomi, tresseme     uroda, ulubieńcy kosmetyczni, benefit, hoola, mac, soft&gentle, melba róż, pantene, 3 minute miracle, czarne mydło, nacomi, tresseme

  • Wiecie, że po tych wszystkich pokuszeniach rozświetlacza marki Becca, doceniłam swój 'stary' Soft&Gentle, Mac? Uwielbiam go za piękną taflę, jaką daje. Skóra wydaje się być zdrowa, obudzona i wypoczęta. Pięknie komponuje się z innymi kosmetykami na policzkach. Lubię w nim to, że efekt można stopniować- polecam delikatnie wcierać go pędzlem! :) Moim zdaniem idealnie nadaje się do ciepłych, oliwkowych karnacji. Nie wiem jak producent to robi, ale ten kosmetyk jest niezużywalny :D

  • Kolejnym reprezentantem marki Mac jest róż w odcieniu Melba. Początkowo używałam go codziennie, później jakoś później poszedł w zapomnienie. Moim zdaniem Melba jest idealnym odcieniem (dla każdego) na jesień i zimę. Chociaż w cieplejszych miesiącach wygląda równie ładnie, to w te szare dni, dodaje cerze blasku i zdrowego rumieńca. Zauważyłam, że ostatnio sięgam po niego odruchowo i podejrzewam, że to się nie zmieni aż do wiosny. Tutaj mamy podobną sytuację, co w przypadku rozświetlacza- nie widzę najmniejszego zużycia!

  • Benefit, Hoola jest w moim odczuciu bronzerem idealnym. Po nietrafionym zakupie z Maca- różo/bronzera Harmony, zaprzestałam używania tego typu kosmetyków na dłuuugi czas. Postanowiłam jednak wrócić do delikatnego konturu na twarzy, dlatego też wybrałam się do Sephory. Ucieszyłam się gdy zobaczyłam miniaturowe produkty Benefit, bo zawsze chciałam dać im szansę. W ten właśnie sposób trafiła do mnie Hoola. Słyszałam już opinię, że jest za ciepła, wręcz ceglana, źle się nosi i nie wygląda dobrze. Z żadnym z powyższych stwierdzeń się nie zgadzam. Produkt pięknie się rozciera, nie robi smug, wygląda naturalnie, a także trwa na mojej twarzy praktycznie przez cały dzień. Dobrze współgra z różem, podkładem czy rozświetlaczem. Zauważyłam także, że jest niesamowicie wydajny.



uroda, ulubieńcy kosmetyczni, benefit, hoola, mac, soft&gentle, melba róż, pantene, 3 minute miracle, czarne mydło, nacomi, tresseme     uroda, ulubieńcy kosmetyczni, benefit, hoola, mac, soft&gentle, melba róż, pantene, 3 minute miracle, czarne mydło, nacomi, tresseme

  • Czarne Mydło, Nacomi to mój idealny, ukochany peeling enzymatyczny. Pojawiał się już kilka razy na blogu, jednak sądzę, że jest tak świetny, że warto o nim wspomnieć ponownie. Peelingi mechaniczne sprawdzają się na skórach bez wyprysków, bez widocznych naczynek. Od jakiegoś czasu stan mojej cery pozwala jedynie na stosowanie peelingów enzymatycznych, stąd mój wybór. Produkt aplikuję na twarz (nie zrażam się konsystencją gluta :D) i czekam 10-15min. Po zmyciu kosmetyku, cera aż piszczy z czystości. Znikają wszelkie suche skórki i zrogowacenia. Cera chętnie przyjmuje maseczki, jest gładka i rozjaśniona.

  • Pantene, 3 Minute Miracle- już po kilku użyciach wiedziałam, że będzie big love. Odżywkę poleciły mi dziewczyny na instagramie i to był strzał w 10! Na promocji kosztowała mnie ok. 10zł. Produkt przepięknie pachnie i bezproblemowo aplikuje się na włosy. Spłukuję ją po kilku chwilach i co najdziwniejsze- już wtedy mogę przeczesać włosy ręką bez żadnego problemu! Wiem, że to nie brzmi dla Was przekonująco, ale dla mnie to efekt wow! Włosy są dociążone, błyszczące, cudownie miękkie w dotyku i takie lekkie bez przesuszonych końcówek. Wiem, wiem- to same silikony i nic fajnego, powiecie. A ja Wam powiem, że moje włosy uwielbiają silikony i wtedy wyglądają najlepiej- i zamierzam im je fundować :D

  • Kolejnym produktem do włosów (!) jest termo spray ochronny, Tresseme. (Zamówiłam na allegro, stacjonarnie nie udało mi się go nigdzie znaleźć.) Jak wiecie, od lat używam cementu termicznego (Wszystko o moich włosach-klik!) do suszenia. Teraz postanowiłam skusić się na dodatkową ochronę, kiedy chcę wygładzić włosy rano, po wieczornym myciu. Włosy po jego zastosowaniu są miękkie, sypkie, lejące i błyszczące. Coś czuję, że ten produkt zostanie ze mną na dłużej.

uroda, ulubieńcy kosmetyczni, benefit, hoola, mac, soft&gentle, melba róż, pantene, 3 minute miracle, czarne mydło, nacomi, tresseme

Tak prezentują się moi ulubieńcy.  Koniecznie dajcie znać czy miałyście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów i jaka jest Wasza opinia na ich temat? Co Wam ostatnio przypadło do gustu? Znalazłyście jakieś perełki? 


Aha! Szybkie pytanie: Wasz ulubiony róż, to? albo: róż po który aktualnie sięgacie najchętniej?
Copyright © 2016 O wszystkim co mnie otacza , Blogger