wtorek, 4 kwietnia 2017

Jak być szczęśliwym?


Myślę, że nie ma jednej, uniwersalnej recepty na to z pozoru błahe pytanie. Każdy ma swoje ma swoje sposoby, a ja postanowiłam opowiedzieć Wam o moich.

Przede wszystkim musimy najpierw określić czym jest dla nas szczęście. Dla jednego będzie to podróżowanie dookoła świata, dla kogoś praca w superkorpoacji, inny może się spełniać w domu jako rodzic, a jeszcze ktoś chce mieć święty spokój, przysłowiowo rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady. Pomyślmy czym DLA NAS jest szczęście. Nie zwracajmy uwagi na potrzeby innych, teraz skupmy się wyłącznie na nas samych.

1. Zauważ, doceń, bądź wdzięczny!
Nie od dziś wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach. Zwróć uwagę na te wszystkie z pozoru błahe rzeczy. Zauważ drobne detale, rozkoszuj się smakiem ulubionej kawy o poranku, pierwszymi promieniami słońca muskającymi Twoją twarz. Doceń to co masz, nie bądź obojętny. Miliony razy powtarzałam już, że to szczegóły składają się na ogół. Małe, pozornie nic nie znaczące gesty, zachowania -mają wielką moc. Wdzięczność za to co już mamy sprawi, że zrozumiemy wagę nawet tych najmniejszych aspektów. 

2. Nic na siłę.
Jasne, że należy się starać, ciągle udoskonalać wybraną sferę życia, ale nic na siłę! Naprawdę nie warto się zatracać w czymś, czego próby osiągnięcia budzą tylko frustrację i negatywne emocje. Zasada po trupach do celu jest bezsensowna sama w sobie. Nie da się zbudować czegoś, opierając się ciągle na negatywnych emocjach. Jeśli coś nie jest nam dane, przyjmijmy to z pokorą i wyciągnijmy lekcję. Może w tym czasie umknęły nam inne istotne wydarzenia?

3. Nie przejmuj się rzeczami na które nie masz wpływu.
W naszym życiu pojawia się mnóstwo sytuacji, na które nie mamy bezpośredniego wpływu. Poniekąd jest to kontynuacja punktu powyżej, ale moim zdaniem jest na tyle istotny, że warto zapisać go oddzielnie. W pracy codziennie spotykam się z negatywnymi emocjami ludzi, którzy są sfrustrowani i przybici faktem, że coś poszło nie po ich myśli. Oczywiście, że możemy się przejmować, rozdrapywać rany i zadręczać. Tylko po co, skoro i tak nie jest coś od nas zależne i nie wpływa w znaczącym stopniu na nasze życie prywatne? nie rozwlekaj problemów i zamartwiania się w nieskończoność! unieszczęśliwisz nie tylko siebie, ale i swoje otoczenie. Zarażaj jedynie pozytywną energią i tylko na takiej się skup.

4. Akceptuj siebie.
Kto ma Cię docenić, jeśli sama tego nie zrobisz? No nikt. Żeby poznać własną wartość musisz zaakceptować siebie. Ze wszystkimi wadami i zaletami, jakie posiadasz. Jeśli wady bardzo Ci przeszkadzają, powinny w pozytywny sposób motywować do zmiany, przekuj je na działania. Ciągła praca nad sobą jest przecież niezwykle satysfakcjonująca! Przyznam, że z tym punktem sama mam największy problem i jeszcze nigdy nie byłam z siebie na 100% zadowolona, dlatego pracuję nad wszystkim, co mi przeszkadza.

5. Zwróć uwagę na swoje otoczenie.
Ludzie w naszym życiu mają wielką moc. Unikaj wampirów energetycznych. Takie osoby tylko ciągną na dno, odbierają chęci do życia, a także bagatelizują wszystkie Twoje osiągnięcia zniechęcając do dalszego rozwoju. Dzięki pozytywnym ludziom chce się chcieć. Okazują się inspiracją i niemałym motorem napędowym. Patrząc na czyjeś sukcesy, starania łatwiej zmotywować się samemu. "Bo skoro jej się chce, to dlaczego mi ma się nie chcieć?"


Często uczucie bycia szczęśliwym zakłóca skupianie się na wiecznych niedociągnięciach, braku czegoś lub kogoś. Tylko czy masz gwarancję, że jeśli to zdobędziesz, to zdobędziesz również szczęście?

Dla mnie nieodłącznym aspektem pozytywnego życia (poza wyżej wymienionymi punktami) jest odpowiednie żywienie i aktywność fizyczna. Uwielbiam kolorowe, lekkie i zdrowe potrawy, które jem najpierw oczami, a także wysiłek, dzięki któremu czuję, że żyję. To mój motor napędowy! Uparcie powtarzam, że nie ma nic lepszego na kiepski dzień niż trening! Jestem także zwolenniczką zdrowego rozpieszczania się i zwracania uwagi na każdy, drobny z pozoru nieznaczący detal.

Jeśli (tak jak ja kiedyś) nie potraficie znaleźć w swoim dniu żadnych pozytywów, polecam proste ćwiczenie które działa cuda. Codziennie wieczorem wrzucajcie do przygotowanego wcześniej pojemniczka kartkę, na której zapiszecie jedną miłą rzecz, która Was właśnie spotkała. Jestem pewna, że zawsze się coś znajdzie. Od tych prozaicznych typu 'good hair day', 'dobrze dziś wyglądam', poprzez 'nareszcie wyszło słońce', aż po 'jestem szczęśliwa bo...' W gorszych chwilach warto sięgnąć po kartki i odczytać, co sprawiało nam radość. Jestem pewna, że na Waszej twarzy pojawi się uśmiech! Odsyłam Was do posta >>KLIK<<, który ma już 4lata (!!!) a nadal jest aktualny.


Dajcie znać co sądzicie o tego typu notkach, a także jaki macie stosunek do poszczególnych punktów. Jestem ogromnie ciekawa czy potraficie doceniać małe rzeczy i akceptujecie siebie takimi, jakie jesteście :)

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1