poniedziałek, 21 listopada 2016

Jak kupować mniej kosmetyków?


Wiem jak duża ilość kobiet ma problem z kompulsywnymi zakupami, zwłaszcza kosmetycznymi, czy ubraniowymi. Nie będę ściemniać, mi też czasem zdarzają się nieprzemyślane zakupy, których na ogół żałuję. Mój proces zmiany nastawienia wciąż trwa, jednak chciałabym podzielić się z Wami wskazówkami, które świetnie się u mnie sprawdzają.
Często nie mamy nawet świadomości jak dużą ilość kosmetyków posiadamy pod własnym dachem. Reklamy, promocje, blogi rodzą wyimaginowaną potrzebę posiadania. Mam dwa rozwiązania w tej kwestii:


1.Terapia szokowa. Wszystkie, ale to naprawdę wszystkie kosmetyki znosimy w jedno miejsce. Opróżniamy szuflady, szafki, kosmetyczki, torebki, kieszenie płaszczy lub inne skrytki. U mnie na ogół jest to łóżko. Tak zebrane rzeczy w jednym miejscu budzą wręcz przerażenie. Nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że jednocześnie używamy czterech kremów do rąk, posiadamy siedem identycznych kolorów cieni do powiek i zadajemy sobie pytanie 'kiedy ja do cholery zużyję 40 różowych pomadek?!' Jest to także świetna okazja do zrobienia porządków. Pozbycia się wszystkiego, co przeterminowane, albo po prostu nam nie służy.


2. Spis wszystkich kosmetyków, które posiadamy. W celu utrwalenia pamięci o nagromadzonych zapasach, proponuję utworzenie listy z każdym kosmetykiem, który zasila nasze zbiory. Kategoryzowanie wg. kolorówki i pielęgnacji, skreślanie pozycji zdenkowanych i zabieranie jej zawsze ze sobą, kiedy idziemy do drogerii. (jako plik tekstowy w telefonie.)





Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja wielokrotnie powtarzałam, że nie lubię przesytu. Zbyt duża ilość np. kolorówki generuje u mnie problem wyboru, prowadząc do irytacji. Gdybym rano miała zastanawiać się jaki kolor pomadki dzisiaj wybrać, kombinowałabym tak długo, że wkurzona sięgnęłabym po bezbarwny błyszczyk. 

Detoks od blogów, YT i drogerii. Takiemu kuszeniu naprawdę łatwo ulec. Blogerki i YouTuberki dostają kosmetyki w celu ich przetestowania, co za tym idzie, również rozreklamowania nowego produktu. Większość z nich z pewnością nie sięgnęłaby po dużą część tych kosmetyków. Sprawa podobnie ma się z drogeriami. Po co do nich wstępować, skoro niczego nie potrzebujemy? Promocje ewidentnie budzą potrzebę w stylu:  'przyda mi się na zapas'. 


Jeśli już zdajemy sobie sprawę z tego jak wiele rzeczy posiadamy i naprawdę nie mamy ochoty na ciągłe uzupełnianie zapasów, śmiało możemy rozpocząć zmagania się z nagromadzonym balastem. 

Jak poradzić sobie z nagromadzonymi zakupami?

Sprawdzamy daty przydatności, segregujemy. Sumiennie i bez żalu żegnamy się z produktami, które nam nie służą i nie jesteśmy z nich zadowolone. Zużywamy wszystkie nadpoczęte opakowania, zanim sięgniemy po nowe. Dobrym sposobem jest podliczenie ile 'mniej-więcej' wynoszą straty. Posumujmy orientacyjnie ceny nietrafionych zakupów i zastanówmy się czy naprawdę było warto. Często powstała kwota potrafi zaskoczyć i skutecznie zniechęcić do nieprzemyślanych szaleństw. 


Po jakimś czasie z pewnością zauważcie, że zapasy powoli topnieją. Nie tylko na półkach i szufladach zrobi się przejrzyście- oczyści się także (a może przede wszystkim?) nasza głowa i nastawienie. Jestem przekonana, że po zmianie podejścia będziemy z siebie zadowolone.

Kiedy nasze zapasy się wyczerpią, poczujemy ulgę, a także oczywistą potrzebę uzupełnienia braku. Nie mówimy tu już o zapasach, tylko o realnych potrzebach. Dzięki temu, że nie zakupimy czterech balsamów, możemy sobie pozwolić na droższy, inny, który był wcześniej poza naszym zasięgiem. (i żeby była jasność, nie mówię, że to co droższe zawsze jest lepsze). Z pewnością będziemy po niego sięgać z przyjemnością bez wyrzutów sumienia. 


Pomimo tego, że z dzisiejszej notki wyszedł mi niezły tasiemiec, chciałabym jeszcze dodać, że nie mówię o minimalizmie, a raczej o realnym odczytywaniu swoich potrzeb. Każdy z nas jest inny i sprawdza się u niego co innego. Wiem jednak, że nagromadzone zapasy potrafią przytłoczyć, zmęczyć, a także zniechęcić do zmiany podejścia na bardziej zdrowe i świadome.

Mam nadzieję, że post czytało Wam się z przyjemnością i podzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami. Jak jest z Wami? Często zdarzają Wam się nieplanowane zakupy? Kuszą Was promocje? A może macie zupełnie inne podejście do mojego? 

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1