poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Wakacyjna kosmetyczka wyjazdowa 2016!



Wakacyjna kosmetyczka to temat tak zróżnicowany jak i nasze preferencje. Niektóre z nas wybierają mocny makijaż, inne nie malują się wcale, ja jestem chyba pomiędzy. Wszystko zależy od miejsca, w które się wybieram, ale mimo wszystko, delikatny makijaż lubię mieć zawsze.



Chwilę przed wyjazdem, postanowiłam robić kilka zdjęć swojej wyjazdowej kosmetyczki. Wybrane przeze mnie produkty są sprawdzone i wiem, że nie zawiodą mnie nawet na wyjeździe. W planach był weekend w Mediolanie, zwiedzanie, pyszne jedzenie i dobra zabawa!

Podkład, który zabrałam ze sobą to Bourjois Healthy Mix. Delikatny, nie obciąża skóry i gwarantuje naturalne wykończenie. Utrwalony ryżowym pudrem Ecocery utrzymuje się naprawdę długie godziny.


Róż, który mi towarzyszył to Melba z Maca. Brzoskwiniowy rumieniec wykończony Soft& Gentle to idealny, wakacyjny duet. Odcień pasuje do każdej pomadki i jest bardzo uniwersalny.


Na  brwi standardowo powędrował Mac, Pro Longwear Waterproof Brow Set. Nie wyobrażam sobie aby zabrakło go w makijażu. Jest moim niezbędnikiem od dobrych, kilkunastu miesięcy i na długo nim jeszcze pozostanie. Obecnie na rzęsy aplikuję maskarę They're Real, Benefit. Chociaż uwielbiam efekt jaki daje, to chyba nie powrócę do niego ponownie. Wygląda genialnie na rzęsach, jest bardzo trwały, a skręt włosków utrzymuje się od rana do nocy. Problem pojawia się podczas zmywania. Za nic w świecie nie chce zejść, a rano budzę się z pandą.


Puder, który jest aktualnie moim podręcznym, to Mac, Mineralize Skinfinish. Aplikuję go okrężnymi ruchami resztką pędzelka Hakuro. Ciągle mam mieszane odczucia do tego produktu, chociaż przyznam, że ostatnio przekonuję się do niego coraz bardziej. (albo może znalazłam najlepszy dla mnie sposób aplikacji) Myślę, że za jakiś czas przygotuję jego recenzję, jeśli oczywiście będziecie zainteresowane :)


Wiecie, że jeśli chodzi o usta, to zawsze musi się coś dziać. W kwestii pielęgnacyjnej zaufałam olejkowi z Clarins. Na usta w kolorze nude stawiam chętnie i tym razem wybrałam matową kredkę Astor w odcieniu Elegent Nude- polecam baaardzo! gdybym miała ochotę na mocniejszy akcent, do kosmetyczki wrzuciłam najpiękniejszą czerwień- Ruby Woo.



Mój kosmetyczny, kolorowy niezbędnik zapakowałam w (wysłużoną już) kosmetyczkę z Clarins. Sprawdza się idealnie w podróży ze względu na odpowiednią wielkość.


Tak wygląda moja wesoła gromadka. Do tego wędruję jeszcze pędzel do pudru i różu- to wszystko! :) 

Jestem bardzo ciekawa jakie kosmetyki Wy zabrałybyście ze sobą i bez którego z nich aktualnie nie wyobrażacie sobie swojego makijażu, dajcie znać :)

PS.Jesteście zainteresowane pocztówką z Mediolanu? przyznam, że jest to miasto skrajności, które baaardzo mnie zaskoczyło.

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1