poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Trio do zadań specjalnych, Ziaja: peeling z mikrogranulkami, pasta do głębokiego oczyszczania, krem złuszczający 5% kwas migdałowy + AHA


Tęsknię za czasami, gdzie moja skóra była wolna od wyprysków i różnych niedoskonałości. Stres, (podobno też wiek) sprawiły, że moja cera przeżywa istny armagedon. Zniechęcona lekarzami- 7 miesięcy szprycowania się antybiotykami, zniechęciły mnie do dermatologów. Chcąc jakoś uspokoić skórę i sprawić, że pojawiające się wypryski będą szybciej się goić, a przebarwienia nie pozostaną długo, za namową kosmetolog postanowiłam sięgnąć po trio marki Ziaja. Dziś chciałabym powiedzieć Wam o zestawie jaki sama sobie skompletowałam i sprawdza się wyśmienicie. 2-3 razy w tygodniu wykonuję kompleksowy zabieg pielęgnacyjny, a czasem sięgam po pojedyncze produkty, które sprawdzają się równie dobrze.

Podskórne, ogromne gule, które goją się tygodniami, pozostawiając po sobie przebarwienia i grudki, aktywne wypryski, które znikają bardzo powoli, a także liczne zaskórniki. To wszystko sprawiło, że opadły mi na jakiś czas ręce i odechciało mi się nawet spoglądać w lustro. Podniosłam jednak uszy do góry i postanowiłam walczyć! Zauważyłam, że regularne, dogłębne złuszczanie i oczyszczanie sprawia, że cera reaguje choć trochę lepiej.

Pierwszym krokiem jest peeling z mikrogranulkami, w wersji bardzo mocnej. Producent obiecuje głębokie złuszczanie skóry, pozbycie się martwego naskórka, a także oczyszczanie porów z nadmiaru sebum. O dziwo, zgadzam się ze wszystkimi obietnicami. Peeling jest bardzo mocny, jak dla mnie swoją mocą przypomina korund w żelu. Trzeba uważać, aby nie zrobić sobie nim krzywdy, ale za to mamy pewność, że skóra jest dogłębnie oczyszczona, miękka i gładka.



Drugim krokiem w mojej 'rutynie ratunkowej' jest zapewne dobrze Wam znana pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Ekstrakt z liści manuka ma działanie antybakteryjne, a zielona glinka normalizuje cerę i zwęża pory. Nadmienię jeszcze, że pasty używam jako maski- trzymam ok 15min na buzi, po czym spłukuję, wykonując delikatny masaż. Cera jest odświeżona, przebarwienia po wypryskach rozjaśnione, a istniejące 'aktywne' krosty ukojone i nie tak czerwone jak wcześniej.



Ostatnim już krokiem jest krem złuszczający 5% kwas migdałowy + AHA, który okazał się być moim odkryciem. "Łagodnie złuszcza naskórek i przyzwyczaja skórę do aktywnej eksfoliacji. Wygładza i odnawia naskórek nie powodując podrażnień. Normalizuje, zwęża pory, redukuje zaskórniki i zmniejsza wydzielanie sebum. Pozostawia skórę świeżą o jednolitym kolorycie. Substancje aktywne: kwas migdałowy, kwasy AHA - mlekowy, cytrynowy, glikolowy, maleinowy i winowy, alantoina, prowitamina B5 (D-panthenol)" Jest naprawdę łagodny. Zastosowany nawet na miejscowo podrażnioną skórę nie powoduje pieczenia, czy dyskomfortu. Efekt złuszczania nastąpił u mnie dopiero po ok 2tyg. regularnego stosowania- czasem na przemian z kremem nawilżającym. Widocznie zwęża pory, sprawia, że skóra wygląda na wypoczętą.


Tak prezentuje się zestaw idealny do cery problematycznej w moim odczuciu. (do tego oczywiście dołącza krem nawilżający- możecie polecić mi jakiś naprawdę dobry, który działa i łagodzi?) Produkty są świetnej jakości, łatwo dostępne, a ich ceny nie powalają. Używam ich regularnie i z pewnością powrócę do każdego z nich.

 

Jestem ciekawa czy znacie któryś z pokazanych przeze mnie kosmetyków? A może macie swoje sprawdzone sposoby i kosmetyki, które okazały się dla Was ratunkiem i wybawieniem? chętnie o nich poczytam, dajcie znać!

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1