środa, 17 sierpnia 2016

Ponadczasowy manicure. Przegląd moich lakierów hybrydowych i klasycznych. Semilac, Essie, Rimmel- swatche, dużo zdjęć!


Jak już pewnie doskonale wiecie nie jestem zwolennikiem magazynowania dużej ilości kosmetyków. W mojej kosmetyczce nie uświadczycie zbyt wielu nowości makijażowych, a w szufladach dużej ilości smaczków pielęgnacyjnych. Sprawa ma się jednak inaczej jeśli chodzi o lakiery do paznokci i produkty do ust. Mnogość wykończeń, odcieni, kolorów sprawiają, że naprawdę dostrzegam różnice. Chociaż na pozór komuś może wydawać się, że oba kolory są takie same, dla mnie zapewne nie będą. Dlatego też dzisiaj chciałabym pokazać Wam ponadczasowe propozycje lakierów do paznokci. Od ponad roku jestem fanką hybryd, jednak kiedyś najczęściej sięgałam po lakiery Essie, dlatego też postanowiłam pokazać Wam zarówno lakiery klasyczne jak i hybrydowe.



Jako, że jestem zwolennikiem prostoty, wybór dla mnie był oczywisty. Uważam, że klasyka zawsze się obroni i w moim przypadku są to wszelkie odcienie czerwieni i szerokopojęty nude. Często sięgam po inne kolory, jednak do tych konkretnych zawsze wracam.

Zaczniemy od 'zwykłych', klasycznych lakierów. Cenie sobie markę Essie za niepowtarzalne i naprawdę oryginalne odcienie, trwałość, łatwość aplikacji, czas wysychania, a także rewelacyjną jakość- niektóre buteleczki mam od ponad 2 lat i nadal się świetnie sprawują!  

Aktualnie posiadam dwa odcienie. Vanity Fairest i Muchi Muchi. Oba nie dają pełnego krycia, sprawiając, że końcówka jest widoczna. Lubię ten naturalny i subtelny efekt.

Vanity Fairest jest to bardzo rozbielony, półtransparentny różo-beż, który nawet przy kilku warstwach nie da pełnego krycia. Lubię używać go, kiedy zależy mi na bardzo naturalnym wyglądzie paznokci. Wydawać by się mogło, że podobny efekt jesteśmy w stanie osiągnąć odżywką, jednak przez małe drobinki, paznokcie świetnie wyglądają w słońcu. Nie jest to widoczny brokat, jedynie delikatny pył, który delikatnie połyskuje.



Muchi Muchi >>KLIK<< zdecydowanie bardziej wpada w róż (początkowo miałam obawy, że nawet za bardzo.) Przy dwóch warstwach uzyskujemy prawie pełne krycie, jednak jeśli się dobrze przyjrzymy, końcówki są trochę widoczne. Ma piękny połysk, wygląda świetnie zarówno na dłoniach jak i stopach.



Tutaj widzicie Spaghetti Strap >>KLIK<< mój pierwszy w życiu zużyty lakier! Jego beżowe tony sprawiały, że idealnie komponował się z moją karnacją. Również nie dawał pełnego krycia, a kolejne warstwy, delikatnie dodawały krycia. Nosiłam go z ogromną przyjemnością i możliwe, że kiedyś jeszcze do niego powrócę.

 

Drugim, uwielbianym przeze mnie kolorem jest czerwień. Swojego czasu potrafiłam mieć kilkanaście buteleczek i wszystkich używać regularnie. Wybrałam jednak 3 odcienie, po które sięgam nawet w przerwie pomiędzy hybrydami, a w zależności od pór roku sięgam po inną opcję. Latem lubię korale, pomidorowe czerwienie, a jesienią i zimą sięgam po głębokie odcienie klasycznej czerwieni z domieszką wina, czy bordo.
Na zdjęciu widoczne: Rimmel, Salon PRO 703 Rock'n Roll, Essie Forever Yummy, Head Mistress >>KLIK<< (to odcień, który aktualnie mam na paznokciach i szczerze go uwielbiam. Jest to ciemna, głęboka, krwista czerwień).

 


Zaczniemy od Rimmela w odcieniu Rock'n Rollc>>KLIK<<. Swojego czasu nazywałam go czerwienią idealną. Lakier jest genialny i gorąco go polecam! Perfekcyjne krycie przy jednej warstwie, rewelacyjny pędzelek, trwałość i szybkie schnięcie. Niestety produkt przez swoją gęstą formułę, szybko zgęstniał również w butelce. 

 


Można powiedzieć, że Forever Yummy jest Essiakowym odpowiednikiem Rimmela. Z tą różnicą, że jest trochę rzadszy, przez co potrzebne są dwie, cienkie warstwy do uzyskania idealnego krycia. Kolor jest piękny. Prawdziwa, głęboka, klasyczna czerwień, która z pewnością przypadnie do gustu każdemu! 

 


Lakiery hybrydowe są dla mnie świetnym rozwiązaniem. Polecam je każdemu, kto chce mieć trwały i lśniący manicure. Chociaż wiem, że nie jest dla każdego (brak możliwości zmiany koloru codziennie), to ja jestem jego zwolenniczką. Zdecydowanie przeważa u mnie Semilac ze względu na jakość, ładne kolory i konsystencję produktu.

Moje 4 ulubione nudziaki, które są od siebie zupełnie różne, to: 002 Delicate French, 032 Biscuit, 004 Classic Nude, 097 Indian Roses.

 


Delicate French, to mój zdecydowany faworyt. Hybrydowy odpowiednik Muchi Muchi. Nudziak z widoczną domieszką różu, półtransapentny. Przy jego użyciu nie osiągniemy pełnego krycia, jednak trzy cienkie warstwy ogromnie mi się podobają. Wygląda bardzo dziewczęco i naturalnie. 

 


 Inaczej sprawa ma się z lakierem-legendą, Biscuit>>KLIK<< Dwie warstwy dają pełne krycie, tzw. przeze mnie efekt kredowych paznokci. Jest to bardzo rozbielony nudziak z domieszką różu. Jego fenomenu nadal nie mogę pojąć, ale trzeba mu oddać to, że jest klasyczny i pasuje do większości karnacji.




Classic nude >>KLIK<< nie ma już w sobie różowych tonów, tylko te beżowe. Uważam, że dobrze komponuje się z ciepłą karnacją, z której wybija się żółty pigment (np ja :D). W moim odczuciu wygląda bardzo naturalnie i delikatnie.

 


Indian Roses >>KLIK<< to najciemniejszy nudziak jakiego posiadam. Ogromnie mi się podoba! Widzę w nim delikatne zapędy karmelowe. Będzie idealny jesienią do wszelkich szali i swetrów. Chociaż uważam, że z turkusem wyglądałby równie pięknie. 

 


Trzy odcienie wpadające w czerwień, które mogę polecić Wam z czystym sumieniem, to: 069 Dirty Red, 027 Intense Red, 028 Classic Wine (najpiękniejsza na świecie, mocna, ciemna czerwień. Jak dla mnie hybrydowy odpowiednik Head Mistress. Jeśli mi się skończy, z pewnością zakupię ponownie!). Nie potrafiłabym wybrać jednego z nich. 

 


Moją pierwszą hybrydową czerwienią jest Dirty Red >>KLIK<<. Spodziewałam się zupełnie innego koloru, jednak to co otrzymałam również mnie satysfakcjonuje. Jest to ceglana czerwień, z widoczną (ale subtelną!) domieszką rdzawego brązu. Jest to dla mnie jesienno-zimowa odmiana czerwieni.

 


Z pewnością całoroczną, klasyczną i ponadczasową, hybrydową czerwienią idealną jest dla mnie Intense Red. >>KLIK<< Mocna, żywa, głęboka czerwień, w 100% 'moja'. Kolor ten sprawił, że poszukiwania uznałam za zakończone.

 

Mam nadzieję, że czytanie/oglądanie tej notki sprawiło Wam tyle przyjemności, co mi jej pisanie. Uwielbiam wszelakie kwestie związane z manicure i mogę o tym pisać godzinami. Jeśli jeszcze Was nie zanudziłam, to napiszcie do jakich kolorów Wy zawsze wracacie :)

A jeżeli jeszcze Wam mało, to odsyłam Was do zakładki MANICURE >>KLIK<< tam jest dosłownie wszystko związane z moim manicurem :)

Podoba Wam się taki zbiorczy post?

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1