wtorek, 14 czerwca 2016

Wiosenny projekt denko maj/czerwiec: Kiko, Sylveco, The Body Shop i wiele innych



Mam wrażenie, że ostatnie denko było całkiem niedawno, a tu siata z pustakami znów zadziwia zawartością. Zaskoczenia nie ma, jak zwykle przeważa pielęgnacja, chociaż tym razem znalazło się kilka produktów 'okołokolorowych'. Projekt denko maj/czerwiec- czas start!






  • Jeśli chodzi o żele pod prysznic to udało mi się zużyć Dove, gentle Exfoliating oraz Oceania, Red Kiss. Oba charakteryzowały się bardzo ładnym zapachem, który nie utrzymywał się długo na skórze. Ten z Dove był kremowy, wręcz puszysty i zawierał delikatne, złuszczające drobinki.  
  • Rumiankowy żel, Sylveco -klik! sprawdzał się u mnie naprawdę dobrze, dlatego zakupiłam drugą buteleczkę. Odnoszę jednak wrażenie, że na początku sprawdzał się lepiej. Mimo wszystko uważam, że jest wart polecenia i wypróbowania :) 
  • Demakijaż za pomocą płynu dwufazowego Kiko-klik! okazał się być szybki, ale delikatny. Produkt nie podrażniał oczu, ale też niestety nie porażał wydajnością.  

  • Wzmożona pielęgnacja twarzy zaowocowała pokaźnymi zużyciami na tym polu i tak oto denko ujrzał m.in: krem pod oczy Dermo Face 30+, Tołpa, który po prostu dobrze nawilżał, nie podrażniał i nie uczulał. 
  • Miłym zaskoczeniem okazał się peeling podwójnie złuszczający, Soraya- skutecznie pozbywał się martwego naskórka, odświeżał i był dobrym wstępem do wszelkich maseczek.  
  • Maska Himalaya, Refreshing Fruit Mask- klik! łagodziła zaognione wypryski, odświeżała, a także bardzo piekła zaraz po nałożeniu. Mimo wszystko po zmyciu kosmetyku buzia stawała miękka, gładka, a jej koloryt ujednolicony. 
  • Od kilku(nastu) tygodni stawiam na oczyszczanie twarzy różnymi olejkami. Rumiankowe masełko do demakijażu, The Body Shop było strzałem w 10! Wydaje mi się, że za jakiś czas (oraz po przetestowaniu kilku innych produktów) do niego powrócę. Jego używanie sprawiało mi ogromną przyjemność- piękny zapach, puszysta konsystencja i wysoka skuteczność- makijaż rozpuszczał się w kilka chwil. 
  • W ciężkich chwilach, standardowo już sięgam po Effaclar Duo +, La Roche Posay, nikogo zatem nie zdziwi kolejna zużyta tubka.

  • Po uroczystej obietnicy jaką złożyłam samej sobie, że nie kupię nowych perfum, zanim nie zużyję swoich okazałych zapasów, sumiennie zabrałam się za jej wypełnianie. Lolita Lempicka, to zapach ciepły, słodki, pasujący na wiosnę, jednak wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu. 
  • W 'podrasowaniu' koloru skóry, a raczej zamaskowania pozimowej bladoty wspomagał mnie samoopalacz w piance, Lirene, który przez długi czas był moim ulubionym. Szybko się wchłania, już po jednym użyciu daje ładny, naturalny efekt i ściera się równomiernie. 
  • Krem do ciała Balea, zamieszkał w mojej torebce i służył jako krem do rąk. Sprawdzał się w tej roli idealnie. Poręczne opakowanie, świetny zapach i całkiem dobry poziom nawilżenia sprawiły, że stosowało mi się go naprawdę przyjemnie. Na szczęście mam jeszcze inne warianty zapachowe w zapasach. Po kąpieli (zamiast balsamów, czy maseł) lubię używać oliwek. 
  • Alterra jest znana chyba wszystkim z nas. Dostępna w Rossmannie, o bardzo dobrym składzie, wydajna i skuteczna. Nakładam ją na mokrą skórę, po chwili wycieram ręcznikiem.
 
  • Puder ryżowy, Paese okazał się moim niekwestionowanym hitem. Kolejne opakowanie (innej firmy) jest już w użyciu. Nie planuję zamienić go na nic innego. Rewelacyjnie utrzymuje makijaż przez cały dzień, nie tworzy efektu maski, a buzia nie błyszczy się niczym kula dyskotekowa przez cały dzień! Jeśli jeszcze nie próbowałyście, a macie cerę mieszaną, bądź tłustą, koniecznie musicie te zaległości nadrobić :) 
  • Hybrydy wkradły się już do mojej rutyny paznokciowej, dlatego kolejny TOP, Semilac jest zdenkowany. Ostatnio dokupiłam parę kolorów, które z pewnością pokażę Wam w nowościach :)  
  • serum do rąk, Evree było całkiem dobre, ale nie zachwyciło mnie na tyle, abym do niego wracała. Tłusta konsystencja, która tworzyła film na dłoniach sprawdzała się jesienią i zimą, ale wiosną była po prostu za ciężka. 
  • Błyszczyk Manhattan i Rimmel, to produkty które używałam z przyjemnością, jednak ich czas bezpowrotnie minął. Niestety straciły już datę ważności, ale wcześniej służyły mi dobrze.
Tak przedstawia się moje wiosenne denko! jak widzicie uzbierałam całkiem pokaźną liczbę pustaków. Na ich miejsce wskoczyły kolejne smaczki :) O dziwo torba przeznaczona na puste opakowania znowu (jakoś szybko) się zapełnia :)

a co Wam udało się zużyć? do jakich kosmetyków powracacie co jakiś czas?

a dla osób, które lubią denka, zapraszam do podobnych postów:
Denko, denko! The Body Shop, Evree, Balea, Aussie, Lierac i wieeele innych!
Największe denko w historii bloga!

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1