czwartek, 12 maja 2016

Brązująca pianka do ciała, Bielenda- samoopalacz idealny?




Chyba wszyscy tak samo cieszymy się z nadejścia pięknej, słonecznej wiosny! Kto nie lubi porzucić botków na rzecz baletek i sandałów, puchowych kurtek na rzecz trencza i ramoneski?  Kiedy robię remament w swojej szafie i wyciągam lżejsze ubrania, zawsze śmieje się w duchu z pierwszego wyjścia w spódnicy, czy sukience. Nogi wydają się być wręcz niezdrowo blade! :D Z racji tego, że na solarium nie chodzę, zaopatrzyłam się w samoopalacz, w którym pokładałam duże nadzieje. 

Brązująca pianka do ciała, Bielenda kusiła mnie już od jakiegoś czasu. Udałam się więc do Rossmanna i zakupiłam wersję do ciemniejszego odcienia skóry z nadzieją, że efekt będzie szybciej widoczny.

 

Produkt zamknięty jest w solidnym opakowaniu (nadającym się nawet w podróż) zakończonym pompką- rozwiązanie idealne.Sama pompka nie zacina się i nie zapowietrza. Nabiera odpowiednią ilość produktu. Musimy jednak uważać, aby nie robić tego za szybko, gdyż może 'nie zdążyć' spienić kosmetyku. 

Wydobywająca się piana jest miękka i wodnista. Konsystencją bliżej jej do piany stworzonej za pomocą płynu do mycia naczyń, niż pianki do golenia :D
 

2-3 pompki wystarczają na pokrycie nogi. Produkt rozprowadza się bezproblemowo ze względu na wodnistą konsystencję. Szybko się wchłania i pachnie bardzo przyjemnie. (jeśli kojarzycie kremy CC do ciała tej firmy, to jest to niemalże identyczny zapach.)  Nie zdarzyło mi się, żeby zabrudził piżamę czy szlafrok (używam go wieczorem.) Skóra od razu nabiera zdrowego kolorytu.
 

Rano (po wieczornej aplikacji pianki) budzę się z naprawdę naturalną i piękną 'opalenizną'. Jednorazowa aplikacja gwarantuje satysfakcjonujący efekt. Kolor nie jest zbyt pomarańczowy, nie ma smug, ani zacieków. Samoopalaczowy zapach jest delikatnie wyczuwalny.  
 

Kolor faktycznie utrzymuje się przez kilka dni i schodzi równomiernie ze skóry. Pianka nie spowodowała u mnie podrażnień, czy przesuszeń. Musimy jednak uważać przy aplikacji w okolicy kolan, łokci i stóp-pamiętajmy o równomiernym rozłożeniu produktu.
 

Jeśli mam być szczera, to produkt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i nie spodziewałam się po nim aż takiego wyniku. Jest to kosmetyk, który w 100% spełnia moje oczekiwania i po cichu mogę powiedzieć, że znalazłam swój ideał. Obietnice producenta zostały spełnione, co rzadko się zdarza.

Gorąco polecam Wam tą piankę, jeśli tak jak ja lubicie 'przybrązowić' się przed latem. Jestem ciekawa jakie są Wasze ulubione samoopalacze i czy w ogóle ich używacie? Dajcie koniecznie znać :-)


zapraszam również na kilka innych, wiosennych wpisów:

❤️ depilacja laserowa, najlepsze rozwiązanie jeśli chcemy pozbyć się niechcianych włosków
❤️ wiosenna odsłona manicure- Semilac, Mardi Gras
❤️ koralowe usta dzięki pomadce w kredce od Bourjois
  

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1