środa, 9 marca 2016

Usta w kolorze nude: Rimmel, Miss Sporty, Golden Rose, MAC, Inglot, CK

Produkty do ust w kolorze nude są pożądane praktycznie przez każdą z nas. Z jednej strony jest to odcień bardzo praktyczny, pasujący do każdego miejsca, sytuacji i okazji, z drugiej jednak strony, ciężko jest znaleźć idealny nude. Musimy uważać, żeby nie wyglądać w nim na chore, wręcz trupio.


Moje usta są dość ciemne, dlatego większość 'sławnych' pomadek odpada na starcie. Są zbyt jasne i nie wyglądam w nich dobrze.  Za mną długa droga w poszukiwaniu owego koloru, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi propozycjami.


Zaczniemy od pomadek, które określam mianem 'lepszego koloru moich ust'.:




-Rimmel, Moisture Renew Lipstick, 700 Nude Delight jest najjaśniejszym odcieniem w mojej szufladzie z kosmetykami. Nałożona cienką warstwą i roztarta palcem, daje ładny, delikatny efekt. Lubię ją, kiedy mam mocniej podkreślone oczy.

-Rimmel, Lasting Finish Lipstick, 070 Airy Fairy. Znana wszystkim pomadka w odcieniu brudnego różu, z delikatnym złotym shimmerem. Moim zdaniem będzie pasować każdemu. Należy tylko pamiętać by z nią nie przesadzić. Możemy osiągnąć niezbyt kuszący efekt.

-Golden Rose, Velvet Matte Lipstick, 02. Moja jedyna pomadka z tej serii. Jej odcień jest bardzo zbliżony do mojej ukochanej kredki z Inglota. Daje satynowe wykończenie, dość długo utrzymuje się na ustach i nie przesusza. Jej kolor to brudny róż, momentami wpadający w delikatny fiolet.

-MAC, Lustre Lipsticg, Giddy. Zapewniająca półtransparentną taflę koloru. Lekko brzoskwiniowa, w innym świetle różowo-koralowa, z delikatnym złotym shimmerem. Lubię używać jej, kiedy mam czarne ubrania. 'Odświeża' look :)


W swoim asortymencie mam dwie konturówki wpisujące się w klimaty 'okołonudowe'. Wiem, że nie każdy je lubi, gdyż potrafią przesuszać, czy podkreślać suche skórki, ale ja je uwielbiam i używam bardzo chętnie :)




-Inglot, Soft Precision Lipliner 74. Moja ukochana kredka i mój ukochany nude idealny :) daje lekko 'sine' wykończenie (dzięki mamuś!). Brudny róż, pomieszany z fioletem, a nawet z brązem. Utrzymuje się długo na ustach i pięknie podbija zieloną tęczówkę. 

-CK, Lip Definition, Toasted Pink. Ma w sobie więcej różu niż Inglot i delikatny złoty pyłek. Wygląda świetnie w słoneczne dni. Subtelnie opalizuje i równie mocno podkreśla zieleń oczu.




Śmiało mogę powiedzieć, że jestem usatysfakcjonowana ze swojego arsenału, natomiast nie wykluczam wypróbowania czegoś nowego po zużyciu pokazanych przeze mnie produktów. 
Moje nudziaki już znacie. A teraz powiedzcie jakie są Wasze ulubione! :) (mnie korci jeszcze kilka kosmetyków, ale rozsądek mówi 'stop' i grzecznie zużywam to, co aktualnie posiadam.) 



Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1