wtorek, 20 października 2015

Ulubieńcy ostatnich, chłodnych tygodni

O ile mnie pamięć nie myli, ostatni ulubieńcy pojawili się chyba na wiosnę! Sama nie mogę uwierzyć w to, że czas leci tak szybko. Jako, że na produkty, które sprawdziły się u mnie latem jest już zdecydowanie za późno, postanowiłam pokazać Wam co bardzo dobrze służy mi od kilku dobrych tygodni.


Ilość kosmetyków nie powala, ale przecież nie o ilość tu chodzi :) zapraszam do dalszej części notki!


Zacznę od wielkiego ulubieńca, do którego powróciłam po dłuższej przerwie. Jeśli zastanawiacie się co jest w tej miseczce, to oczywiście chciałabym przypomnieć Wam o peelingu kawowym. Najlepszym zdzieraku na świecie! jak go wykonuję opisywałam tutaj! od tamtej pory niewiele się zmieniło. Czasem mieszam go z oliwką, a innym razem z żelem do mycia ciała. Skóra po jego użyciu jest aksamitna i miękka. Bonus! walczy z cellulitem :)



Od kilku lat jest również ze mną spirulina. Mieszam ją z wodą i w formie maseczki aplikuję na twarz. Śmierdzi okrutnie (chociaż to już kwestia przyzwyczajenia) za jej działanie, wybaczam nieprzyjemny zapach. Buzia po jej zastosowaniu jest rozjaśniona, koloryt ujednolicony, a wszelkie niedoskonałości goją się o wiele szybciej.

Jesień/zima to czas, w którym nasze stopy nie mają łatwo. Grube skarpety i ciężkie buty nie są sprzymierzeńcami w walce o miękką i zadbaną skórę. Krem z Lirene jest dobrą propozycją. Gęsty, treściwy, stosowany na noc, świetnie nawilża i zmiękcza skórę. Zero przesuszeń, czy nieestetycznych suchych skórek. 



Jeśli chodzi o makijaż, to jak zwykle u mnie bez szaleństw :) puder z Paese klik sprawdza się rewelacyjnie. Utrzymuje mat przez długie godziny, nie przesusza i nie zapycha. (Celowo pomijam fakt felernego opakowania, które w ostatniej podróży znowu zawiodło! po co się denerwować?) znacie może jego jakiś prasowany odpowiednik? :>



W chłodniejszych miesiącach chętnie sięgam po mocne kolory pomadek. Moją jesienną propozycję możecie zobaczyć tutaj, natomiast są w te dni, kiedy nie mam ochoty na krzykliwy makijaż, w 90% przypadków wybieram kredkę z Inglota w numerku 74. Obiecuję już o niej nie wspominać, gdyż w ostatnim czasie pojawia się prawie w każdym poście :D

Tak przedstawiają się moi ulubieńcy ostatnich tygodni. Jak widzicie nie ma ich wielu, ale są to produkty w 100% godne polecenia. Znacie któryś z nich?


PS.Co powiecie na reaktywację serii notek 'miesiąc w zdjęciach'?

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1