poniedziałek, 8 czerwca 2015

Zużycia poprzedniego miesiąca, czyli majowe denko!

Hej, hej!

Majowe zużycia zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Praktycznie do końca miesiąca żyłam w przekonaniu, że torba na zużyte produkty świeci pustkami. Nic bardziej mylnego! Po dokładniejszym zbadaniu sprawy okazało się, że nazbierało mi się całkiem dużo pustych opakowań.


Jako, że recenzje po zużyciu całego kosmetyku są moim zdaniem najbardziej wiarygodne, z przyjemnością zapraszam na zużycia maja! :)


Zaczynamy bardzo pachnąco, bo od wszelkich produktów okołomyjących:
-żel pod prysznic z Bath& Body Works o zapachu Twilight Woods był moim ulubieńcem ostatnich czasów, a sama ta linia zapachowa jest przeze mnie uwielbiana od ponad roku
-jeśli chodzi o kolejny żel pod prysznic, to Soap&Glory, Clean on Me. Zapach tego produktu dosłownie powala. Bardzo żałuję, że jest u nas niedostępny. Rozczarował mnie trochę wydajnością, ale i tak używało mi się go bardzo przyjemnie.
-Balea, aloesowy żel pod prysznic. Przyjemny, delikatny zapach i fajna konsystencja.
-mydło w piance Bath& Body Works, Hazelnut Latte. Wydajne, wysuszające dłonie o powalającym zapachu. Lubię używać tych mydełek, ale nie jest to nic szczególnego i nie rozumiem całej tej fali zachwytów :)


-Mixa, płyn micelarny, optymalna tolerancja.klik! okazał się pozytywnym zaskoczeniem. Szybko pozbywał się makijażu, był delikatny i wydajny.
-pianka do golenia marki Balea nie skradła mojego serca. Ładny niebieski kolor i ciekawy tropikalny zapach były na plus, ale konsystencja produktu pozostawiała wiele do życzenia.
-zmywacz do paznokci z Isany stał się moim ulubieńcem i kupuję go niezmiennie już ponad kilka miesięcy.
-masło shea ze stronki zrobsobiekrem.pl straciło już niestety swój termin ważności. Używałam go na wszelkie, przesuszone partie ciała i sprawdzało się ok.


-krem do stóp Alverde był mega wydajny i dobrze nawilżał skórę stóp. Używałam go na noc, a rano budziłam się z miękkimi i gładkimi stopami.
-malinowy krem do rąk Balea był przeze mnie używany jako dzienny zwyklak. Praktycznie po każdym myciu rąk używałam kropli, aby wyeliminować uczucie suchości. Nie nawilżał spektakularnie, ale na dzień był ok.
-krem matująco-nawilżający Ziaja, to moje drugie opakowanie. Aktualnie nie planuję powrotu, ale jeśli jesteście nim zainteresowane, to tutaj macie recenzję: klik!
-olejek do twarzy Bielenda klik! kosmetyk ten mogłabym opisać jednym słowem: porażka. Zachwalany wszędzie, u mnie kompletnie się nie sprawdził. Finalnie zużyłam go na skórki, natomiast nawet na te partie średnio się sprawdzał.
-ziołowy balsam Mitchell & Peach, to pozostałości po mojej przygodzie z  Glossy Boxem. Pamiętam, że jego regularna cena, to kosmiczny żart ze strony producenta, mając na względzie działanie produktu. 


-próbki nawilżającego kremu z Biodermy i Avene są wynikiem moich kuracji dermatologicznych. Ona sprawdzały się ok. Nie podrażniały i tak zaczerwienionej i cierpiącej skóry.
-próbki perfum CK Down Town i perfumetka z Sephory, przyjemne zapachy, ale ich trwałość pozostawiała wiele do życzenia.
-męska Puma, 'niebieska'. "Masz wrzuć sobie do denka, bo widzę, że będzie kiepskie w tym miesiącu." Nie wiem czy mam jakoś to komentować, ale zapach sam w sobie był świetny. Świeży, męski i naprawdę miło się go wąchało. Nie sądziłam, że ta marka w swoim asortymencie ma coś tego typu.
-Eyeliner z Golden Rose, niestety szybko skończył swój żywot, ale też swoim działaniem nie powalił mnie na kolana. 


Tak wygląda moje majowe denko. A jakie jest Wasze? Jeśli chodzi o czerwcowe, to już mogę zapowiedzieć, że będzie ono w rozmiarze XXL. Sama nie wiem skąd ciągle bierze się tyle pustych opakowań :)


Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1