poniedziałek, 9 marca 2015

Mac, Pro Longwear Concealer

 Hej, hej

Lekki korektor w płynie, zapewniający krycie od lekkiego do średniego i komfortowe, naturalnie matowe wykończenie. Doskonale stapiająca się ze skórą formuła utrzymujje się do 15 godzin. Pomaga zatuszować cienie pod oczami i przebarwienia. Opakowany w przezroczystą, szklaną buteleczkę z matową, czarną pompką. 


To tyle od producenta, ale po pięciu miesiącach użytkowania przyszła pora na moją recenzję. Jeżeli jesteście ciekawe co myślę o kultowym korektorze, zapraszam! 


Najpierw kilka kwestii technicznych ;) Czarne, tekturowe opakowanie, a w środku szklana buteleczka zakończona 'sławną' pompką. Swoją sztukę kupiłam w salonie MAC'a za 77zł. W opakowaniu mamy 9ml produktu. 


Jestem w odcieniu NC25, a korektor zakupiłam z zamiarem używania go pod oczy i na niedoskonałości. Zależało mi na tym aby nie był ciężki, nie odznaczał się i dodatkowo nie przesuszał cery. Chciałam też aby trwałość była możliwie jak najdłuższa. 


Po wieeeelu recenzjach postanowiłam wybrać się do salonu i wypróbować go na własnej skórze. Już przy pierwszym podejściu zaskoczyło mnie krycie, które producent określa mianem 'od lekkiego do średniego'. Takiego 'korektorowania' nie widziałam nigdy :D już cienka warstwa zakryła zaczerwienienia przy nosie i nieestetyczne żyłki pod oczami. Jeżeli chodzi o kamuflowanie niedoskonałości, to wystarczy jedna grubsza warstwa, lub dwie cienkie. Jak dla mnie krycie jest idealne.

Korektor świetnie wtapia się w skórę i ładnie się do niej dostosowuje. Nie odcina się nieestetycznie, ale zdarza mu się podkreślić suche skórki. Po aplikacji zazwyczaj daje mu chwilę, a on zastyga na twarzy.Na koniec przypudrowuję w celu utrwalenia całości makijażu. 



Trwałość jest po prostu nie do pobicia. Żaden kosmetyk kolorowy nigdy nie był na mojej buzi tyle czasu. (no może poza tuszem :D). Zdarzały mi się nieprzespane noce, a przy demakijażu zauważyć się dało obecność jedynie (albo aż!) tego właśnie korektora. Wraz z upływem czasu nie wygląda nieestetycznie i nie zbiera się w zmarszczkach, co jest niewątpliwym jego atutem. 

Jak dla mnie jest to kosmetyk idealny, który ma jedną wadę. Dość dużą i sprawiającą, że całe wydobycie produktu po prostu mnie denerwuje. Mówię tu o POMPCE! przy kilku pierwszych tygodniach ilość produktu, jaka wydobywała się za jej pomocą była po prostu za duża. Wysmarowałabym nią całą twarz i może starczyłoby jeszcze na szyję i dekolt. Jednak po jakimś czasie dała sobie na luz. Mam wrażenie, że ilość wtłoczonego powietrza jest mniejsza i cały mechanizm już tak nie wariuje. Zdarzają się jednak momenty, że wydobędę ilość, którą mogłabym obdarować sąsiadów. 

Czytałam też o przelewaniu niezużytej ilości do pojemniczka i tak też robiłam na początku, ale odnoszę wrażenie, że taki 'przeleżały' korektor traci trochę na wartości i wykazuje słabsze właściwości.  Wydaje się, że jest to błahy problem, jednak ja takiego marnotrastwa nie lubię i musiałam Wam o tym napisać ;)


Niemniej jednak korektor skradł moje serce już przy pierwszym podejściu. Jeżeli szukacie dobrego krycia i rewelacyjnej trwałości, z czystym sumieniem polecam Wam Pro Longwear! :)

Znacie ten produkt? Lubicie? Jaki jest Wasz ulubiony korektor

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1