środa, 25 marca 2015

Bielenda, Argan Face Oil- największe rozczarowanie ostatnich tygodni

Hej, hej

Ile razy słyszałyście lub czytałyście o fenomenalnym, cudownym, niepowtarzalnym i rewolucyjnym olejku z Bielendy? bo ja chyba milion! Cały jutub i ogrom blogów zachwycały się nową serią Bielendy. Kupiłam zatem i ja! Ciągle pamiętając, że z Hitami Wszech Czasów jestem trochę na bakier.


Aby tradycji stało się zadość tak było/jest i tym razem. Cudowny olejek z Bielendy nie popisał się w mojej pielęgnacji!


Z góry przepraszam, że post będzie chaotyczny, ale to oznacza tylko jedno. Emocje! :D chciałabym napisać Wam wiele przemyśleń na jego temat, ale z drugiej strony to samo najchętniej zawarłabym w jednym zdaniu, a nawet słowie.

Zanim jednak do tego przejdziemy, zapoznajmy się z obietnicami producenta, które brzmią naprawdę górnolotnie:


Hmmm nawet nie wiem od czego zacząć. Co olejek robi na mojej buzi? NIC! (i na tym mogłabym zakończyć jego recenzowanie.) Delikatny, przyjemny zapach oraz sprawnie działająca pipetka sprawiają, że początki używania tego produktu były naprawdę obiecujące. Bez problemu wydobywamy odpowiednią ilość kosmetyku. Niestety nie wchłania on się szybko wbrew zapewnieniom producenta. Nie zauważyłam żadnej zmiany na swojej twarzy. Jedyne co mogę przyznać temu cudownemu olejkowi, to fakt, że nie zrobił mi krzywdy. No ale przecież nie o to tu chodzi...

Moja ocena: 1/5

+dostępność
+zapach
+aplikacja
-działanie, a raczej jego brak
-pozostawia tłustą warstwę, nie wchłania się

Z góry przepraszam za tak szybką recenzję, ale nie chcę zabierać Waszego cennego czasu na kosmetyk, na który szkoda kasy. 

Niestety nie mogę polecić Wam tego priduktu. U mnie się nie sprawdził, a wywołał jedynie wielkie rozczarowanie. Aktualnie zużywam go na skórki i suche partie na moim ciele. W tym celu sprawdza się tak samo dobrze jak na twarzy ;)

Znacie kosmetyki Bielendy? Lubicie?

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1