piątek, 6 lutego 2015

Pielęgnacja moich włosów


 Hej, hej!


Dzisiaj przychodzę z postem związanym z pielęgnacją moich włosów. Często dostaję od Was komplementy na instagramie związane z moją czupryną. 


Moja pielęgnacja jest baardzo prosta, mało skomplikowana i niewymagająca dużo czasu. Jeżeli jesteście ciekawe jakich produktów używam aktualnie, zapraszam!


Zacznę od tego, że na włosy nigdy nie narzekałam i narzekać nie mogę. Gęste, proste, szybko rosną i ciężko je osłabić. Są malowane, zawsze u fryzjera i od początku farbą z Goldwella. Mam zaufaną fryzjerkę, której nie zmienię za nic w świecie. Jeden jedyny raz próbowałam farbować je henną KLIK! pozwólcie, że ten epizod pominę. Nie chcę się denerwować, a na samą myśl o cały tym procesie ciśnienie niebezpiecznie wzrasta :D 


Jak już wspominałam moja pielęgnacja nie jest skomplikowana. Używam zazwyczaj produktów drogeryjnych. 

Zaczynamy od mycia! Aktualnie mam dwa szampony z racji tego, że Balea More Blond (zakupiłam go w celu delikatnego rozjaśnienia) totalnie się nie sprawdza i obciąża włosy. Używam więc ich na przemian. Loreal szampon wypełniający kupiłam na promocji w Rossmannie i sprawdza się super. Dobrze się pieni, ma przyjemny zapach i przyjemnie mi się go używa.


Po myciu zawsze nakładam odżywkę. W tej chwili używam Aussie lub Kallosa. Aussie sprawdza się super kiedy chcę natychmiastowego efektu. Włosy są miękkie, lśniące i mają piękny zapach (który nie utrzymuje się zbyt długo.)KLIK! 
 Natomiast keratynową maskę z Kallosa używam albo tak jak Aussie- zaraz po nałożeniu spłukuję, albo noszę przez kilkadziesiąt minut w czepku. Uwielbiam jej ciepły, delikatnie męski zapach. Włosy po jej użyciu są sypkie, miękkie, błyszczące i lekkie. Pamiętajcie aby używać jej na przemian z innymi produktami. Ostatnio przekeratynowałam swoją czuprynę i wyglądała tak, jakbym nie myła jej rok!



Od zawsze moje włosy mają tendencję do plątania się i kołtunienia, dlatego też po spłukaniu wyżej wymienionych odżywek spsikuję włosy nawilżającym sprayem Aussie KLIK! który średnio się sprawdza.  (z tej kategorii polecam Gliss Kurra) oraz w końcówki wcieram Elixir z oleju arganowego i tamanu z Goldwella. (do końca nie jestem pewna czy widzę wielką różnicę pomiędzy nim, a np. jedwabiem.)  



Produkt, którego używam rzadko, kiedy muszę użyć suszarki, to odbudowujący krem termiczny z Loreala, który kupiłam w sklepie fryzjerskim. Włosy po jego zastosowaniu teoretycznie są chronione przed wysoką temperaturą, a w praktyce miękkie, lejące się i sypkie.



Od kiedy pamiętam czesanie się to moja największa udręka. W rodzinnym domu mam masę zdjęć, na których mama próbuje mnie uczesać, a ja zapuchnięta i czerwona od płaczu, wyrywam się. Teraz wcale nie jest lepiej :D każdy mój znajomy wie, że nie znoszę się czesać. Na szczęście jest Tangle Teezer, którego używam od ponad dwóch lat. Chociaż bardzo ułatwia on rozczesywanie włosów, to nadal ta czynność jest przeze mnie często pomijana ;)


Mam jeszcze suche szampony (Batiste wygrywa) i lakier do włosów (Goldwell). Używam ich sporadycznie, zatem nie stanowią one części mojej pielęgnacji ;)

Jak same widzicie nie mam tych produktów wielu. Stawiam na kosmetyki drogeryjne, nie widzę sensu przepłacać, skoro one się sprawdzają. (chociaż nie powiem, Goldwella uwielbiam;) Jakiś czas temu próbowałam również naturalnej pielęgnacji, która w moim wypadku kończy się dredami i gubieniem Tangle Teezera we włosach :D


Jak wygląda pielęgnacja Waszych włosów? Macie swoje ulubione produkty w tej kategorii? Bez czego nie możecie się obyć? 


Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1