poniedziałek, 19 stycznia 2015

Aussie- 3 Minute Miracle, recenzja kultowej odżywki

Hej, hej!

O odżywkach Aussie słyszał chyba już każdy. (Ponoć) genialne działanie i świetny zapach ma nam rekompensować kiepski skład i dosyć wysoką cenę jak na drogeryjne kosmetyki.


Jako, że mgiełka KLIK! średnio się u mnie sprawdziła, dość sceptycznie podeszłam do tego kosmetyku. Teraz, kiedy powoli dobija dna, chciałabym napisać Wam o nim coś więcej. 



Kilka słów od producenta: 

Na wstępie zaznaczę, iż nie jestem zwolenniczką naturalnych kosmetyków do włosów. W moim przypadku się to nie sprawdza. Mam problem z rozczesaniem, matowymi i 'pogiętymi' włosami. 

Moja wersja '3-minutowego cudu' jest przeznaczona dla włosów farbowanych. Kupiłam ją w Rossmannie na promocji za ok. 20zł. 

Opakowanie produktu generalnie mi się podoba. Stoi na wannie, w razie potrzeby wyciskam tylko odpowiednią porcję na dłoń. Ma jednak swoje złe strony. Nie ma mowy o podróżowaniu z nią, w moim przypadku jest to minus, gdyż muszę mieć inną odżywkę 'w razie w'. 

Zapach kosmetyku faktycznie jest przyjemny, typu guma balonowa. Nie utrzymuje się on jednak długo na moich włosach. 


Co daje mi 3 minutowy cud? ;)
Ekspresowo wygładza bez konieczności trzymania kosmetyku na włosach przez kilkadziesiąt minut. Włosy są miękkie, śliskie i błyszczące. O wiele łatwiej się rozczesują i lepiej wyglądają

Wiadomo, nie ma co liczyć na trwały efekt odżywienia czupryny, ale w ekspresowych wypadkach sprawdza się idealnie.  


Odżywka zdecydowanie przypadła mi do gustu i z pewnością będę do niej powracać. Cena (na promocji) nie jest taka straszna, biorąc pod uwagę wydajność produktu- wystarczy niewielka ilość aby efekty były zauważalne. 

Znacie produkty marki Aussie? Macie swoje ulubione 'ekspresowe' odżywki? Piszcie koniecznie!

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1