środa, 29 października 2014

Moje Essie, aktualizacja

Półtora roku temu pokazywałam Wam wszystkie moje Essiaki. (Celowo pomijam tu słowo 'kolekcja' gdyż takową nie jest. Wszystkich lakierów używam, a te które się u mnie nie sprawdzały, powędrowały dalej w świat.)


Z góry ostrzegam, lepiej zaopatrzcie się w ciepłą herbatę/kawę, gdyż post naprawdę szykuje się długi. :D w notce zapewne będziecie mogły zauważyć dużo emocji, cóż- tak działają na mnie lakiery do paznokci :) 



Jak wiecie Essie, to marka, która sprawdza się u mnie najlepiej, a ogromny wybór kolorów zachęca dodatkowo do zakupów. Trwałość lakieru na paznokciach, jak i w buteleczce (niektóre sztuki mam już ponad dwa lata, a nadal spisują się super), szeroki pędzelek oraz łatwość aplikacji sprawiają, że nie zwracam uwagi na inne firmy.

Zaczynamy od najjaśniejszych!
-1, Blanc. Typowa biel, bez żadnych drobinek. Kryje po dwóch warstwach i wygląda bardzo oryginalnie. Z pewnością zobaczycie go jeszcze w osobnej notce (w zasadzie, to jestem zdziwiona, że jeszcze go nie było ;)
-9, Vanity Fairest. Półtransparentny nudziak, który ma w sobie stado migoczących drobinek. Jest rzadki i wpada w biel. Kupiony w drogerii internetowej, której swatche nie do końca oddawały jego prawdziwą naturę. Nie używam go zbyt często, ale miło mi się do niego wraca.  
-16, Spaghetti Strap. Mój ukochany, idealny nudziak, a do tego mój pierwszy Essiak. Mam do niego ogromny sentyment i jak możecie zauważyć, już sięga dna. Od czasu zakupu jedynie trochę zgęstniał. Podejrzewam, że za jakiś czas do niego powrócę. Na samą myśl o tym, że nie ma go w moim pudełeczku, robi mi się smutno. KLIK!
-14, Fiji. Lakier- legenda. Nie do końca zgadzam się z jego fenomenem, ale niech już będzie ;) kryje przy dwóch grubszych warstwach, wygląda schludnie i elegancko. KLIK!
-17, Muchi, Muchi, to półtransparentny nudziak, który już bardziej wpada w róż. Swojego czasu ciągle go używałam. Podejrzewam, że po zużyciu Spaghetti Strap 'uwezmę się' na nim i wtedy z pewnością go Wam pokażę w pełnej krasie! :D

Przechodzimy do ukochanych różowości :D chociaż niektóre pewnie wydadzą Wam się podobne, musicie mi uwierzyć- widać różnicę :)
-220A, Cascade Cool. Bardzo dziewczęcy, lekko 'barbiowy' kolor. KLIK!
-224A, Lights. Co tu dużo mówić? Różowy neon, który uwielbiam latem zarówno na dłoniach, jak i stopach. KLIK!
-26, Status Symbol. Słodki, idealny, dziewczęcy róż. Jeden z moich letnich ulubieńców, trzyma się szalenie długo, a przy grubszej aplikacji, wystarczy już jedna warstwa. Idealny na lato!KLIK!
-72, Peach Daiquiri na pozór podobny do swojego poprzednika, w rzeczywistości jednak wpada bardziej w koral. Ma półtransparentne wykończenie, które nie do końca w jego wypadku przypadło mi do gustu. KLIK!
-209A, Ole Caliente. Idealna koralowa czerwień na lato. Jednowarstwowiec, który wygląda świetnie do opalonej skóry. Mój must have podczas ekspresowego manicure :D KLIK!
-27, Watermelon. Kolejna legenda, tym razem uwielbiana przeze mnie. Z jednej strony jest to typowa fuksja, ale z drugiej, ten gagatek ma w sobie coś tak wyjątkowego, że ciężko to określić. Genialny, fenomenalny, również kryje przy jednej warstwie. (teraz właśnie sama się na siebie obraziłam, że nie miałyście jeszcze okazji zobaczyć go w pełnej krasie na moim blogu! przyszłe lato należy do nas!)  

 Ciemniejsze, bardziej nasycone różo-czerwienie:
-247, Hip Anema. Kolor ten określiłabym jako tradycyjną, najzwyklejszą czerwień z minimalną domieszką koralowego odcienia. KLIK! na zdjęciach wygląda strasznie żarówiasto, ale w rzeczywistości nie jest aż taki! :)
-62, Lacquered Up, określiłabym jako tradycyjną, zwykłą czerwień, która po prostu musi u mnie być. Z pewnością zobaczycie ją w osobnej notce. 
-32, Exotic Liras, to lakier łudząco podobny do Watermelona. Na paznokciach jest jednak nieco ciemniejszy i bardziej stonowany. KLIK! pamiętam jak próbowałam uchwycić jego odcień na zdjęciach, nie do końca mi się to udało :D
-229A, Head Mistress to mój odpowiednik idealnej czerwieni na jesień/zimę. Jest bardziej głęboko, 'dojrzała', ale to jednak jeszcze nie bordo. Uwielbiam! (właśnie teraz mam ją na paznokciach.) KLIK!
-33, Big Spender. Fuksjowo- jagodowy odcień, który świetnie wpasowuje się w jesienne klimaty. Niestety jego trwałość do mnie nie przemawia. Jest to Essiak, który najszybciej odpryskuje :( KLIK!

Coś, co tygryski (jesienią) lubią najbardziej! wszystkie te kolory uwielbiam więc teraz będą same zachwyty :D
-45, Sole Mate. Meeega ciemny fiolet, który w każdym świetle wygląda inaczej. Do grubych swetrów wygląda perfekcyjnie. KLIK!
-50, Bordeaux- kolejna legenda. Bordo idealne. W zależności od ilości warstw wygląda inaczej-efekt ten możemy stopniować. Must have na jesień. Jest klasyczny i piękny. KLIK!
-249, Wicked. Kolejny kameleon. W zależności od światła potrafi wyglądać na ciemny brąz, bordo, fiolet, a nawet czerń. KLIK!
-88, Licorice. Piękna, 'klasyczna' czerń bez żadnych drobinek. Kryje już przy jednej warstwie i niesamowicie się błyszczy. Uwielbiam ten lakier! KLIK!

Z serii 'swetrowe', pasujące do wszystkiego :D
-941, Good As Gold to mój najnowszy nabytek. Prawdziwa perełka! Nie mogę doczekać się, aż pokażę go Wam na paznokciach. Z daleka daje efekt folii, wygląda bardzo oryginalnie i niepowtarzalnie. Coś czuje, że będzie to hit zimową porą!
-228A, Don't Sweater It. Jeden z tych, które nie wyglądają szałowo w buteleczce, a na dłoniach dają naprawdę ciekawy odcień. Ja określam go jako taupe, brąz z fioletem i szarością :)
-75 Smokin Hot, lakier zagadka. Czasem na moich dłoniach wygląda super, a czasem po prostu 'gryzie się' z ich kolorytem. Niemniej jednak kolor jest wyjątkowy i warto zwrócić na niego uwagę. KLIK!

Jeden zielony, a reszta niebieskich (to nic, że kiedyś nie znosiłam tego koloru!) 
-99, Mint Candy Apple. Ten odcień zna chyba każdy. Jak dla mnie jest to mięta idealna. Nawet nie szukam innej. Tego typu odcień w mojej letniej kosmetyczce po prostu być musi! :) KLIK!
-219A, Bikini So Teeny. Była mięta idealna, to i jest błękit idealny! Przez kilka tygodni nie schodził z moich paznokci. Wygląda obłędnie do opalonej skóry. Uwielbiam go- bez niego nie ma wakacji! KLIK!
-251 Avenue Maintain, smerfowy błękit. Idealny niebieski odcień, świetnie wygląda w słoneczne dni! KLIK!
-241, Butler Please. Kobalt idealny na jesień. Ma półmatowe wykończenie, o którym nie wiedziałam, ale nie przeszkadza mi to. Jest bardzo niepozorny. W buteleczce wygląda spokojnie, natomiast nałożony na paznokcie, bardzo rzuca się w oczy :)
-91, Midnight Cami to jeden z moich nowszych lakierów. Chociaż nie przepadam za perłowymi wykończeniami, ten powala na kolana! Jest po prostu wyjątkowy. Drobinki nie są nachalne, dają jedynie delikatny błysk, który sprawia, że kolor wydaje się być jeszcze bardziej głęboki!

Czy jest ktoś, kto dotrwał do końca? :D

Dajcie znać jaka jest Wasza ulubiona firma 'paznokciowa' i jak podobają Wam się moje kolory! :)

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1