poniedziałek, 14 lipca 2014

Mgiełka do włosów przesuszonych Aussie, czy jest warta polecenia?

Hej, hej!

Jakiś czas temu w Glossy Boxie/ Be Glossy znalazłam kosmetyk do włosów znanej i cenionej firmy Aussie. Byłam bardzo podekscytowana, gdyż nie używałam jeszcze żadnego kosmetyku tej marki (jedna odżywka czeka w kolejce.) 

Glossy Box świetnie wstrzelił się w moment, gdyż akurat moja ukochana odżywka w spray z Gliss Kura (KLIK) była na wykończeniu. 


Zanim przejdę do opisu działania mgiełki chciałabym napomknąć o atomizerze, który nie przypadł mi do gustu. Nie rozpyla równomiernie kosmetyku, tylko 'sika' w jedno miejsce. Jest to niewątpliwa wada, może obciążyć cienkie włosy. 

Po pierwszych testach bardzo spodobał mi się zapach tego produktu (mogłabym w zasadzie uznać, że jest on jego największą zaletą.) Niestety szybko się ulatnia i po kliku godzinach nie jest wyczuwalny.
 Włosy, jak to w przypadku tego typu produktów rozczesują się łatwiej i.... tyle. 


Nie zauważyłam żadnego nawilżenia, nabłyszczenia czy czegokolwiek.
Chciałabym napisać, że włosy po niej są sypkie, miękkie, błyszczące, miłe w dotyku ale niestety nic takiego się nie dzieje. Aussie vs. moje włosy (które naprawdę nie są wymagające), 0:1


Nie mam przesuszonych włosów, a mimo to odżywka mnie nie zachwyciła, podejrzewam, że u osób szukających nawilżenia/regeneracji totalnie się nie sprawdzi.

Niestety NIE POLECAM i sama z pewnością nie skuszę się na ten produkt. Szkoda, bo wiązałam z tą marką wielkie nadzieje. 

Znacie tą mgiełkę? Co powiedzie o kosmetykach Aussie? Sprawdzają się u Was? 
Jaka jest Wasza ulubiona odżywka w sprayu do włosów? Dajcie znać! :) (ja serdecznie polecam Wam Gliss Kur.) 


Buziaki, Magda
PS.Mam nadzieję, że 3minute miracle sprawdzi się o niebo lepiej!

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1