poniedziałek, 9 czerwca 2014

Złuszczające skarpetki, PUREDERM

Hej!

Skarpetki złuszczające to hit ostatnich miesięcy. Te z DIZAO kompletnie się u mnie nie sprawdziły KLIK!
Nie dałam jednak za wygraną i podczas ostatniej wizyty w Hebe w moje ręce wpadły skarpetki z PUREDERM. Zapłaciłam za nie ok. 20zł. Dostępne są w dwóch rozmiarach. Standardowym i dużym.


Po poprzednich doświadczeniach podchodziłam do nich sceptycznie i postanowiłam się nie napalać ;)

kilka słów od producenta: 

Skarpetki trzymałam ok. 1,5h. Od tamtej pory skóra na stopach była napięta i sucha. Czułam, że coś się święci. (nie używałam w tym czasie kremu do stóp, co oczywiście było dla mnie katorgą.)


Po 3-4 dniach zauważyłam spore przesuszenie głównie na palcach.
Skóra zaczynała się łuszczyć i odchodzić płatami.


Od tamtej pory zaczęła się jazda! :) nie było mowy o wyjściu w sandałach, a nawet balerinkach. Trampki poszły w ruch, a do tego spałam w skarpetkach wedle nakazu ;) kiedy zmasowany atak łuszczącej się skóry minął zaczęła ona delikatnie schodzić z górnej części stóp.


Po całym procesie stopy są jak pupcia niemowlaka. Gładkie, miękkie- jak po wyjściu z salonu ze świeżym pedicure. 

Czy polecam skarpetki złuszczjące PUREDERM? 

Zdecydowanie TAK! Na pewno będę do nich powracać i planuję powtórzyć zabieg przed wyjazdem na wakacje. Uważam, że warto przemęczyć się przez te kilka dni w krytych butach aby móc cieszyć się pięknymi stopami. Moim zdaniem domowy pedicure przez nas wykonywany nie jest porównywalny do efektu jaki uzyskamy dzięki skarpetkom. Mimo wszystko nie jesteśmy w stanie pozbyć się same martwego naskórka w 100%. 

Koniecznie dajcie znać czy znacie jakieś skarpetki złuszczające i czy 'ciągnie' Was do tego zabiegu. A może preferujecie domowy lub salonowy pedicure? Piszcie! :)

Buziaki, Magda


Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1