poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Uważajcie na ten produkt!

Hej Kochane!
Po tygodniowej przerwie wracam strasznie stęskniona! :) 
Co u Was słychać? Wszystko OK?

Lipiec i sierpień to czas wyjazdów wakacyjnych. Wiadomo, że nasz makijaż jest bardzo okrojony. Ja co roku ograniczam się tylko do podkreślenia oczu. Zamiast standardowo zrobić hennę rzęs zachciało mi się tuszu wodoodpornego. No to mam. Szybko wpadłam do Rossmanna i złapałam za pierwszą, lepszą wodoodporną maskarę firmy Wibo. Kosztowała mnie niecałe 10zł. 

Co myślę o tym produkcie?
Tusz zamknięty w standardowe opakowanie, szczoteczka jest całkiem poręczna.
W żaden sposób nie podkręca i nie wydłuża. Nadaje po prostu czarny kolor.



Ale co tu jest nie tak?
Maskary nie zmyjemy niczym! Płynem micelarnym, dwufazowym, mleczkiem, olejkami. Za każdym razem na waciku widzimy trochę produktu jednak dalej spora ilość pozostaje na rzęsach. Ja po prostu ją ściągałam z każdej rzęsy! Brzmi jak horror? Nie to jest jeszcze najgorsze!
Kiedy maskara wykruszyła się i dostała się do oka myślałam, że zwariuję! Oko zaczęło mnie palić ogniem, szczypać, piec i nie wiem co jeszcze!
Przez długi czas było podrażnione i zaczerwienione. Przemywanie wodą nie pomagało, krople do oczu tylko na chwile łagodziły podrażnienie.




Wybaczcie, że nie zrobiłam zdjęć jak prezentuje się na rzęsach, ale użyłam jej dwa razy i nigdy więcej nie zamierzam! Produkt za chwilę ląduje do kosza.

Dziewczyny, naprawdę uważajcie na ten tusz!
Mam nadzieję, że żadna z Was nie będzie miała takich problemów jakie miałam ja.

A czy wy 'nacięłyście się' ostatnio na jakiś produkt? 

Buziaki, Magda
PS.Zabieram się za blogowe zaległości!
I rozpakowywanie wszystkich walizek :)

Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1