poniedziałek, 4 czerwca 2012

Sypki puder INGLOT- recenzja.

Hej! 
Daaawno, daaawno temu pokazywałam Wam, zakupy, w których był sypki z Inglota.
Dzisiaj chciałabym przedstawić ten produkt bliżej. Miałam czas na testy i śmiało mogę już o nim coś powiedzieć. 


Produkt kosztował mnie 36zł. 



 Skład:



Za tą cenę otrzymujemy 30gram produktu zamkniętego w poręczny, plastikowy słoiczek. Fajnie, że w zestawie był również puszek, który służy mi do 'przytrzymywania' pudru kiedy jestem w podróży.

Mój kolor to 14. Jest dość jasny, jednak ładnie wygląda na skórze i mam wrażenie, że po aplikacji trochę ciemnieje. 



Efekt jaki otrzymujemy to satynowy mat- jeśli mogę tak powiedzieć ;)
Skóra wygląda na świeżą i promienną.
Tutaj od lewej kolejno: bez niczego, z kremem brązującym, przypudrowana twarz.
(w tym miejscu chciałabym Was przeprosić za światło, ale pogoda jest jaka jest...)


Nakładam go pędzlem Hakuro H55 i przedłużyło to jego trwałość (wcześniej nakładałam Eco Tools).
Taka ilość wystarcza na pokrycie całej twarzy. 




Ogólna ocena produktu
+jest baaardzo wydajny
+ładnie dopasowuje się do koloru skóry
+dość długo utrzymuje się na twarzy bez żadnych poprawek
+daje ładny, naturalny efekt
+poręczne opakowanie i puszek, który wszystko trzyma w ryzach ;)
+cena w stosunku do wydajności jest niewielka
+zmniejsza widoczność porów
+przedłuża trwałość podkładu
-nie zauważyłam żadnych minusów.

Ogólna ocena: 5/5

Czy kupie ponownie? Jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Zanim go wykończę zapewne zechce spróbować czegoś innego, ale niewykluczone, że do niego powrócę ;)

Z czystym sumieniem mogę polecić Wam ten produkt :)

Jakie są Wasze ulubione pudry? 

Buziaki, Magda
PS.Dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia :) Do środy muszę być już w normalnym stanie! 




Disqus for http-owszystkimcomnieotacza-blogspot-com-1